czwartek, 17 października 2013

1 CZĘŚĆ ROZDZIAŁU I

Rozdział I



Niedawno zaczęły się wakacje, a słońce już strasznie grzało. Zapowiadało się, że ta pogoda szybko nie minie. Młodzież wychodziła z autobusu, a wychowawcy ich witali. Obozowicze ustawili się w szeregu. Pani Joanna, główna dowodząca, wyszła na przeciwko rzędu. Ubrana była w zwykłą czarną koszulkę, długie spodnie i zieloną kamizelkę. Włosy miała spięte w koka.- Witam Was na obozie Topoladia...- Skąd ta nazwa, proszę pani ? - padło pytanie z tłumu
- O tym może później opowiem, najlepiej przy ognisku. Teraz proszę, aby każdy poszedł po kluczę do pani Krysi. Spotkamy się dziś o dwudziestej na wspomnianym ognisku. Możecie się rozejść.

Większość przyjezdnych poszła do sali komputerowej. Niektórzy zostali w domkach, by się rozpakować. Emilia, nieśmiała szesnastolatka, swoim zwyczajem postanowiła doznać chwili spokoju. Wzięła słuchawki i MP3, po czym udała się do lasu. Nie lubiła tłumów. Wolała zostać sama w domu i czytać jakąś książkę. Na obóz pojechała tylko dlatego, że rodzice chcieli, aby się z kimś zaprzyjaźniła. Szła główną ścieżką, a w uszach rozbrzmiewała jedna z piosenek zespołu Dżem. 

Na zegarku była 18 : 05. Za niecałe 2 godziny ognisko. Chciała już zawracać, gdy nagle zobaczyła coś świecącego za pobliskimi drzewami. Rozejrzała się. Nikogo nie było. Emila szła ciągle ku świecącemu punktowi., lecz zobaczyła, że ktoś leży na trawie i patrzy w niebo. Przestraszona schowała się za drzewo. Przyjrzała się bardziej tej postaci. Był to chłopak. Gdy chciała się bardziej przypatrzeć, on odwrócił się w jej stronę. Miał on piękne, piwne oczy. Dziewczyna przestraszyła się, chciała uciec, ale przewróciła się. Na ucieczkę nie było już czasu. Chłopak stał już nad nią pochylony. Jego uwagę przykuły morskie oczy Emilii. - Nic ci nie jest ?
N-nie..- Powiedziała to tak cicho, że nie było jej prawie słychać.
- To dobrze.- Uśmiechnął się i podał jej rękę, pomagając wstać. - Może usiądziemy razem ?
- D-dobrze.

Gdy usiedli, Emilia zobaczyła świecące się jezioro . " A więc to się tak świeciło. Wygląda przepięknie... "
- Cudowne te jezioro, nie sądzisz ? - powiedział chłopak
 - Tak, cudowne.
 - Ach ! Bym zapomniał ! Jestem Wiktor, a ty ?
- Emila, ale możesz mówić Emi. - Spojrzała na zegarek - 19 : 27- O nie ! Spóźnię się na ognisko !
- Spokojnie ! Też przyjechałem na ten obóz dzisiaj. Zdążymy, jeśli już teraz pójdziemy. 

Emi już chciała wstać, gdy nagle straszny ból przeszył jej nogę. Wiktor spojrzał na nią. W jego oczach było widać zmartwienie. Wstał i podał jej rękę.
 - Choć, Emi. Pomogę Ci.

 Dziewczyna przytaknęła. Chwyciła jego dłoń i wstała, lecz bez oznak bólu. Gdy spojrzała w jego stronę, w końcu zobaczyła go w całej okazałości. Był wysoki, miał ciemno brązowe włosy. Ubrany był w za dużą szarą koszulkę i wydarte dżinsy. Uśmiechnął się od niej , a ona odwzajemniła się tym samym.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz