Gdy wychodzili z budynku, Borys zauważył, że ktoś idzie od strony jeziora. Chłopak poznał z kim ma przyjemność się spotkać.
- Witaj Wiktorze ! Ty tutaj ? Nie spodziewałem się tego po tobie!
- Cześć ! Dawno się nie widzieliśmy. Minęły już 4 dni! - Oboje po tych słowach wybuchnęli śmiechem.
- No ba ! Widzę, że już znalazłeś sobie towarzystwo. Może mnie przedstawisz swojej koleżance ?
- A może ona sama to zrobi, co ? Z resztą widzę, że ty też sam nie jesteś. - powiedział Wiktor, spoglądając na Marysie.
Wszyscy się sobie przedstawili, po czym we czwórkę poszli na ławkę, zapominając o ognisku.
- A skąd wy się w ogóle znacie, co ? - Zapytała Marysia.
- Ze szkoły, Nie jesteśmy jednak w tej samej klasie.- Odpowiedział Borys.- Ściemnia się... Która to godzina ? Zostawiłem zegarek w torbie.
- Dwudziesta druga ! Ognisko ! - Zawołała Emilia.
Cała czwórka poderwała się z miejsc. Chcieli już iść, gdy Wiktorowi przypomniało się o nodze Emi.
- Możesz już chodzić ? - Spytał zmartwiony.
-Chyba tak...- Postawiła nogę do przodu, lecz ból przeszył jej nogę. Albo jednak nie.
- Trudno, i tak byśmy nie zdążyli. Choć pomogę ci.
Emilia, nie mając innego wyjścia, zgodziła się. Wiktor wziął ją na ręce. Nie był zmęczony, a Emi była lekka,
więc z łatwością niósł ją przez większość drogi, tylko co jakiś czas robił sobie przerwy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Czy stanie się coś po drodze na ognisko ? A może dowiedzą się kim są...
Tego dowiecie się za tydzień xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz