W salce komputerowej było dwadzieścia jeden komputerów. Wszystkie były jednak zajęte, gdy weszła tu Maria. " No ładnie. A ja to co?". Przeszła po pomieszczeniu wolnym tempem. Tylko jeden z graczy zwrócił na nią uwagę.
- Chcesz to mogę Ci ustąpić. Co prawda dopiero co wszedłem...
- Nie ! Spokojnie, nie musisz. Nie spieszy mi się.
- Na pewno? Jak chcesz możesz usiąść obok mnie. Mam na imię Borys. - Mówiąc to podał jej rękę.
- Marysia. Przyjechałeś tu na obóz ?
- Oczywiście! Rozumiem, że ty też ?
Przytaknęła i przyjrzała się towarzyszowi. Miał długie, blond dredy na prawie całej głowie. Boki miał wygolone. Był opalony pomimo zaczynających się dopiero wakacji. Na uszach miał słuchawki. Widocznie miał włączoną muzykę, bo nieustannie bujał się na krześle obrotowym.
- Czego słuchasz ?
-Muzyki- odpowiedział, po czym roześmiał się głośno. - Odpowiedź cię pewnie nie usatysfakcjonowała, więc dopowiem, że Reggae.
- Miło, moje klimaty.
Chłopak spojrzał na nią, uśmiechając się szeroko. Miał zielone oczy. Mocno zielone.
- No nie ! Już po dziesiątej ! Idziesz ze mną na to ognisko ? Nikogo oprócz Ciebie nie znam, a nie lubię sama chodzić po nieznajomych mi terenach. To jak ?
- Dla Ciebie wszystko, cudowna istoto ! Wyłączaj już komputer.
- No już, nie przesadzaj z tymi słówkami !
- Dobrze, dobrze. To co, idziemy ?
- Idziemy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz