czwartek, 10 października 2013

Prolog
        
Królestwo zostało zaatakowane przez Ciemną Armię. Wszystko dookoła płonęło. Było słychać krzyki umierających ludzi, czuć duszący dym. Niewiele osób zdołało uciec, a niektórzy schowali się w zamku.
Królowa Sara siedziała na swoim złotym tronie zdobionym drogocennymi kamieniami. Była ona ubrana w długą oliwkową sukienkę, włosy miała spięte w skomplikowanego koka.
Jej wzrok utkwił w podłodze. Nagle otworzyły się drzwi, w których pojawił się posłaniec.
- Królowo – uklęknął. – Mam dla Waszej Wysokości dobrą i złą nowinę.
                Sara wstała. Podeszła do wielkiego okna i zaczęła  wpatrywać się w tak ciemne i zionące złem niebo.
- Cóż to za wieści, Augustynie?
- Dobra wiadomość jest taka, że Ciemna Armia wycofuje się z pola bitwy.
- A zła?
- Na wojnie zginęło wielu naszych wojowników, a w dodatku nie wiadomo co się stało z obrońcami.
- Dobrze. Rozumiem. Możesz odejść.
                Posłaniec wstał. Spojrzał przelotnie na Królową Sarę i szedł w stronę wyjścia, gdy nagle ktoś wywarzył drzwi. Pojawił się w nich Barn, przywódca Ciemnej Armii. Ubrany był w czarną zbroję, która lśniła zielonymi płomykami. Skórę miał popielatą, oczy czarne a uszy szpiczaste. Jego ciemne, długie włosy zostały spięte w kucyka. Uśmiechnął się szyderczo, spojrzał na Sarę.
- Dobry wieczór ukochana. Jak minął Ci dzień?
- Czego chcesz?- rozzłościła się Sara.
- No jak to czego? Chcę korony! A jedyny sposób, bym ją zdobył to być twoim mężem.
- Nigdy za ciebie nie wyjdę!
- No cóż…W takim razie zostało tylko jedno wyjście. Straże! Zabrać ją i resztę jej podwładnych do lochów!
                Do Sali wszedł tłum ciemnych istot uzbrojonych od stóp do głów. Wraz z nimi dało się wyczuć odór ciał przenoszony przez mocny i nagły wiatr.
                Szczęśliwy Barn podszedł do tronu królowej. Wziął koronę i, uśmiechając się od ucha do ucha, założył ją sobie na głowę i rzekł:
- Od dzisiaj to ja będę królem Topolandii i nikt mi w tym nie przeszkodzi. A cała kraina niech zniknie pod ziemią, gdzie żaden śmiertelnik jej nie znajdzie.

                Barn rzucił zaklęcie i nagle wszystko zaczęło znikać z powierzchni Ziemi w towarzystwie szyderczego śmiechu przywódcy Ciemnej Armii.

1 komentarz: